Przejdź do treści

Patrząc z góry Posty

Abyśmy byli jedno. Ekumenizm z mojej perspektywy.

Od jakiegoś czasu widzę mocno, że Bóg wkłada w moje serce pragnienie jedności w Kościele. I kiedy tylko poruszę ten temat gdziekolwiek jestem, widzę, że nie ma zbyt dużego zrozumienia tego, o czym mówię i czym się dzielę. Nie chcę generalizować, ale chyba nie rozumiemy jeszcze ekumenizmu. Część z nas w ogóle go nie przyjmuje, inni mówią, że jest niekatolicki, albo, że jest całkowitym odejściem od doktryny Kościoła, że jest zdradą tego co nasze. Jak wtedy rozmawiać? Nie mam pojęcia. Wtedy wołam tylko: Maranatha. Przyjdź Panie Jezu.

Zostaw komentarz

Taka jest moja wiara. Wiara faceta.

Żadne to odkrycie, że każdy z nas wierzy trochę inaczej, trochę jakby po swojemu. Czasem, kiedy ktoś w swojej wierze trochę odstaje, to bez zbytniego doszukiwania się zaobserwujemy zjawisko, w którym delikwent zostaje oceniony. Albo przynajmniej zostanie mu zwrócona uwaga, „że chyba za dużo sobie pozwala.”, „że tak nie wypada”, „że tak nie przystoi porządnemu chrześcijaninowi.” Tylko czy istnieje w ogóle taki ktoś, jak porządny chrześcijanin? Śmiem wątpić.

Zostaw komentarz

Nie potrafię zapomnieć ich uśmiechów.

Światowy Dzień Ubogich, który w Krakowie stał się Tygodniem, to dla mnie wydarzenie przełomowe. Dlaczego? Ponieważ całkowicie zmienił optykę mojego myślenia, postrzegania, doświadczania rzeczywistości. Wchodząc do Namiotu Spotkania wypełnionego ludźmi ubogimi i bezdomnymi, powtarzam: ludźmi, zaczynałem czuć, że jestem w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i z odpowiednimi ludźmi. Trzy historie. Imiona zmieniam. Dialogi parafrazuje. Pozostaje prawdziwy sens, tak, prawdziwe są te przeżycia. 

Zostaw komentarz

Młodzi nie pójdą za frazesami i schematami

Może zostanę teraz nazwany idealistą. Jestem tego świadomy. Albo jakimś ideowcem, ślepo oddanym, naiwnie wierzącym. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale wciąż nie przestaje mnie zadziwiać, jak bardzo człowiek, szczególnie ten młody, potrzebuje przewodników, ponieważ gubi się sam w swoim myśleniu, które – de facto – nie jest jego, ale zostało mu przez dzisiejszy świat mocno wpojone. Wszystko to, o czym chcę dzisiaj napisać, dzieje się w szkole.

Zostaw komentarz

No to i ja złożę oświadczenie!

Jakoś się tego wszystkiego zrobiło nagle tak dużo. Jedni czują się atakowani i uważają, że policzkom wymierzonym w Kościół nie ma końca. Inni natomiast żyją w całkiem innym świecie, a kiedy, ot tak, przy kawie zapytasz ich, co myślą na temat ks. Stryczka, pedofilii wśród duchownych czy głośnego „Kleru”, oni wywalają oczy jak pięć złotych i w niepewności, wzrokiem, zadają pytanie: „A o co w ogóle chodzi…?”

Zostaw komentarz

Ogarnij się! Masz za mało wiary!

Kiedy jeszcze byłem w Oazie, jako napalony chrześcijaństwem gimbus, nieraz i nie dwa musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czym jest wiara?” No i wyuczony regułki odpowiadałem z podniesioną głową, że to przekonanie o istnieniu Boga, któremu się ufa. Prawie 15 lat później, powraca do mnie to pytanie niczym bumerang, tylko że dziś nie jestem w stanie odpowiedzieć tak prosto, tak jednoznacznie i tak bezkompromisowo. Czyżbym wierzył inaczej niż wtedy? 

Zostaw komentarz

A gdyby tak zawsze zakładać w człowieku dobre intencje?

Jesteśmy tak bardzo różni w myśleniu i rozumowaniu, w przeżywaniu i doświadczaniu, w emocjonalności i racjonalności, że nie sposób za nami wszystkimi nadążyć. I nie jest dziwne to, że jednego coś dotyka, podczas kiedy drugiego to nawet nie zastanowi, ani nie sprawi, że przyjdzie jakakolwiek refleksja. Tak bardzo namacalnie doświadczyłem tego wczoraj, że aż muszę się podzielić. 

Zostaw komentarz

O marzeniach

Na samym początku zaznaczam, że wpis nie ma w sobie nic z lokowania „produktu” (sorry Kondziu!). Nie został napisany z poczucia sympatii, czy braterstwa. Koniec końców to nie będzie wpis o człowieku, ale o Bogu. Ale od początku. Pewnego dnia dostałem wiadomość od Konrada, mojego przyjaciela, że jeden z dziennikarzy lokalnej prasy zainteresował się jego historią i że jak wszystko dobrze pójdzie, to za kilka tygodni będę mógł przeczytać o nim kilka słów w gazecie. Do artykułu oczywiście odsyłam, ale mam w związku z nim kilka, wydaje mi się, bardzo prostych myśli.

Zostaw komentarz

Narkoman dał mi światło!

Zostałem poproszony o posługę śpiewem na uwielbieniu, które miało poprzedzać świadectwo Marcina Zielińskiego w trakcie Franciszkańskiego Spotkania Młodych. Już sam fakt, jak się tam znalazłem zasługuje na oddzielny wpis, ale oszczędzę Wam tych wrażeń. Niech pozostaną we mnie i moich ziomkach, którzy stali tam ze mną ramię w ramię. Dziś będzie o drugim człowieku. Konkretnym. O moim bracie. Narkomanie.

Zostaw komentarz

#wakacjezBogiem – od lat wciąż w tym samym miejscu

Zawsze kiedy jeździłem na Oazy słyszałem od moich równieśników, że dla nich rekolekcje to czas ładowania akumulatorów na cały rok. No, nie było bardziej irytującego mnie zdania. To taki frazes pozbawiony sensu, nic nie wnoszące porównanie, nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Teraz patrzę na to trochę inaczej…

Zostaw komentarz