Przejdź do treści

Patrząc z góry Posty

Młodzi nie pójdą za frazesami i schematami

Może zostanę teraz nazwany idealistą. Jestem tego świadomy. Albo jakimś ideowcem, ślepo oddanym, naiwnie wierzącym. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale wciąż nie przestaje mnie zadziwiać, jak bardzo człowiek, szczególnie ten młody, potrzebuje przewodników, ponieważ gubi się sam w swoim myśleniu, które – de facto – nie jest jego, ale zostało mu przez dzisiejszy świat mocno wpojone. Wszystko to, o czym chcę dzisiaj napisać, dzieje się w szkole.

Zostaw komentarz

No to i ja złożę oświadczenie!

Jakoś się tego wszystkiego zrobiło nagle tak dużo. Jedni czują się atakowani i uważają, że policzkom wymierzonym w Kościół nie ma końca. Inni natomiast żyją w całkiem innym świecie, a kiedy, ot tak, przy kawie zapytasz ich, co myślą na temat ks. Stryczka, pedofilii wśród duchownych czy głośnego „Kleru”, oni wywalają oczy jak pięć złotych i w niepewności, wzrokiem, zadają pytanie: „A o co w ogóle chodzi…?”

Zostaw komentarz

Ogarnij się! Masz za mało wiary!

Kiedy jeszcze byłem w Oazie, jako napalony chrześcijaństwem gimbus, nieraz i nie dwa musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czym jest wiara?” No i wyuczony regułki odpowiadałem z podniesioną głową, że to przekonanie o istnieniu Boga, któremu się ufa. Prawie 15 lat później, powraca do mnie to pytanie niczym bumerang, tylko że dziś nie jestem w stanie odpowiedzieć tak prosto, tak jednoznacznie i tak bezkompromisowo. Czyżbym wierzył inaczej niż wtedy? 

Zostaw komentarz

A gdyby tak zawsze zakładać w człowieku dobre intencje?

Jesteśmy tak bardzo różni w myśleniu i rozumowaniu, w przeżywaniu i doświadczaniu, w emocjonalności i racjonalności, że nie sposób za nami wszystkimi nadążyć. I nie jest dziwne to, że jednego coś dotyka, podczas kiedy drugiego to nawet nie zastanowi, ani nie sprawi, że przyjdzie jakakolwiek refleksja. Tak bardzo namacalnie doświadczyłem tego wczoraj, że aż muszę się podzielić. 

Zostaw komentarz

O marzeniach

Na samym początku zaznaczam, że wpis nie ma w sobie nic z lokowania „produktu” (sorry Kondziu!). Nie został napisany z poczucia sympatii, czy braterstwa. Koniec końców to nie będzie wpis o człowieku, ale o Bogu. Ale od początku. Pewnego dnia dostałem wiadomość od Konrada, mojego przyjaciela, że jeden z dziennikarzy lokalnej prasy zainteresował się jego historią i że jak wszystko dobrze pójdzie, to za kilka tygodni będę mógł przeczytać o nim kilka słów w gazecie. Do artykułu oczywiście odsyłam, ale mam w związku z nim kilka, wydaje mi się, bardzo prostych myśli.

Zostaw komentarz

Narkoman dał mi światło!

Zostałem poproszony o posługę śpiewem na uwielbieniu, które miało poprzedzać świadectwo Marcina Zielińskiego w trakcie Franciszkańskiego Spotkania Młodych. Już sam fakt, jak się tam znalazłem zasługuje na oddzielny wpis, ale oszczędzę Wam tych wrażeń. Niech pozostaną we mnie i moich ziomkach, którzy stali tam ze mną ramię w ramię. Dziś będzie o drugim człowieku. Konkretnym. O moim bracie. Narkomanie.

Zostaw komentarz

#wakacjezBogiem – od lat wciąż w tym samym miejscu

Zawsze kiedy jeździłem na Oazy słyszałem od moich równieśników, że dla nich rekolekcje to czas ładowania akumulatorów na cały rok. No, nie było bardziej irytującego mnie zdania. To taki frazes pozbawiony sensu, nic nie wnoszące porównanie, nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Teraz patrzę na to trochę inaczej…

Zostaw komentarz

Mów tylko wtedy, kiedy trzeba

Święty Franciszek powiedział kiedyś do swoich braci, żeby nieustannie głosili Ewangelię, a gdyby to było konieczne, to także słowami. I do tego zdania można się uśmiechnąć, ponieważ jest ciekawie zbudowane i wykorzystuje pewnego rodzaju zabieg, który pokazuje inteligencję mówcy. Dobrze ubrać w słowa to, co ma się w sercu to nie lada wyzwanie.

Zostaw komentarz

Teraz rozbity, potem silniejszy

Czasami boli nas serce, bo obserwujemy kogoś, na kim nam bardzo zależy, a kto chodzi takimi ścieżkami, o których my JUŻ wiemy, że najlepsze i najbezpieczniejsze nie są. Skąd ta nasza wiedza? Nie musi od razu wynikać ze zbyt wielkiego mniemanie o sobie. Każde życie jest inne, a rówieśnicy, choć przeżyli tyle samo dni, doświadczeniem mogą bardzo się różnić. A wielka to tajemnica, dlaczego jeden przez życie idzie jak po maśle i wie o nim tyle, co nic, a drugi walczy każdego dnia o przetrwanie. I mnie to niejednokrotnie frustruje, bo wydaje się to być potwornie niesprawiedliwe. 

Zostaw komentarz