Przejdź do treści

A dzisiaj… COVIDowo.

Od kilku dni jestem bezpośrednim świadkiem tego, jak pracują służby i urzędy w związku z pandemią. Jestem w ciągłym kontakcie z Panią z Sanepidu, byłem wieziony transportem medycznym na Oddział Zakaźny, widziałem, jak w pocie czoła, zaklejeni od stóp do głów, pracują lekarze i pielęgniarki. I pewnie wiele można im zarzucić. Im albo instytucjom, w których pracują.Ale…

Słyszałem Panią z Sanepidu „kończącą” pracę o 15.00, która dzwoni do mnie o 20.00, bo wie, że to, co przeżywam jest dla mnie trudne i że żyję w niepewności. Widziałem zmęczonego kierowcę karetki, który żartował do mnie o piwach, o które, w jego mniemaniu, powinna zatroszczyć się Żona, skoro Mąż chory. Wcale nie musiał. Mógł być niemiły. Miał prawo. Rozmawiałem z pielęgniarką, która nakrzyczała na mnie, bo zażartowałem nie w czas. Nie mając sił po trzynastogodzinnym dyżurze nie wytrzymała i zrąbała mnie za tekst maskujący mój strach i niepewność. Pewnie niesłusznie. Choć może jednak słusznie. Nie wiem. Widziałem dziesiątki ludzi stojących niepewnie przed SORem. Wkurzonych i zestresowanych. Wiem o dwóch znajomych leżących na oddziale, wiem o dziesiątkach ludzi, którzy martwią się o swoich bliskich, izolują się w pokojach, mając nadzieję, że rodzice będą zdrowi – mimo wszystko.

I wiem, że jest wiele teorii na temat pandemii i że część społeczeństwa uważa, że jej nie ma. Ale, na litość boską, bądźmy dla siebie wsparciem… I po prostu się szanujmy. To chyba dla ludzi XXI wieku nie jest nieosiągalne.

Naprawdę ci wszyscy ludzie, o których pisałem wyżej, bawią się w coś, co nie istnieje?

Dziś z moich znajomych na fejsie wyleciało kilka osób. Bo nie mogę, doświadczając i widząc te wszystkie rzeczy, czytać, że „nas władza zamknie, a potem będzie sterować i uciskać”, a „maseczki to dzieło szatana”, „a od wirusa gorsze jest to czy tamto”. Zresztą – czytanie komentarzy mnie dziś zabiło.

***

Jako chrześcijanin powinienem pierwsze zapytać, zatroszczyć się, usłużyć, współczuć i modlić się. Nie szukać spisków, podczas kiedy ludzie drżą ze strachu. Wielu z nas doświadcza trudności i potrzebuje „tej szklanki wody” podanej w imieniu Jezusa.

***

Obyśmy wszyscy wyciągnęli z tego doświadczenia dobre wnioski.

Jeden komentarz

  1. Kacper Pankowecki Kacper Pankowecki

    Popieram i całym serduchem się podpisuję. Miłość to służba i trochę przykre, że tak wielu ludzi tego nie rozumie. Ten COVID może nas wbrew pozorom jeszcze bardzo wiele nauczyć. 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *