Skip to content

Bóg adoruje człowieka!

Ten tekst przez niektórych może zostać odebrany jako tani i katolicki coaching. Trudno. Napiszę coś, co zauważyłem, co moje serce poczuło i w co głęboko wierzę, często wbrew wszystkiemu, co czuję i co „mi się wydaje”.

Chodząc sobie w ten weekend po Gdyni zobaczyłem, jak na ławce w parku dwoje młodych rodziców wpatruje się w wózek w sposób, który przykuł mój wzrok i uwagę. Zanim zobaczyłem dziecko, dostrzegłem twarze kobiety i mężczyzny siedzących naprzeciwko wózka. Patrzyli jak w obrazek, oczami zaszklonymi, z wielkim uśmiechem, który prawie rozrywał im twarze. Kobieta z głową podpartą o dłoń, facet rozczulony, opierał się o ramię swojej kobiety. Oboje przejęci do granic nie zwracali uwagi na nikogo i na nic. W tym momencie liczyło się dla nich tylko to małe dziecko, które w nieudolny sposób – jak zaraz sam zobaczyłem – próbowało założyć misiowi czapeczkę. Rodzice wyglądali tak, jakby widzieli to pierwszy raz i jakby całym światem była dla nich w tym momencie nowa sprawność swojej pociechy.

Pomyślałem: Oni to dziecko adorują!

I choć to słowo jest wzniosłe i zarezerwowane w Kościele dla bardzo konkretnych rzeczywistości, to właśnie ono przyszło mi do głowy. Natychmiast.

I tak właśnie wyobrażam sobie Boga Ojca, który razem ze swoim Synem i Duchem Miłości obserwują każdy ruch tego, którego ukochali do końca miłością odwieczną. Uśmiech tych dwojga przypomniał mi, że Bogu nie jest obojętny żaden człowiek. Czemu? Bo jeśli ci rodzice tak bardzo kochają swoje dziecko, to jak bardzo oszaleć z miłości do nas musiał Bóg, skoro stworzył nas, podtrzymuję w życiu i ciągle oddaje za nas swojego Syna na wszystkich ołtarzach całego świata…?

To doświadczenie, tego rodzicielskiego uśmiechu, rozwaliło mi system. Całkowicie. Doszczętnie.

Człowieku zasmucony. Głowa do góry. Tam jest Ten, który patrzy na Ciebie z dumą!

Facebook: https://www.facebook.com/patrzaczgory/
Instagram: https://www.instagram.com/patrzaczgory/
Gmail: patrzaczgoryblog@gmail.com

Przejdź do paska narzędzi