Przejdź do treści

Kategoria: Kościół

No to i ja złożę oświadczenie!

Jakoś się tego wszystkiego zrobiło nagle tak dużo. Jedni czują się atakowani i uważają, że policzkom wymierzonym w Kościół nie ma końca. Inni natomiast żyją w całkiem innym świecie, a kiedy, ot tak, przy kawie zapytasz ich, co myślą na temat ks. Stryczka, pedofilii wśród duchownych czy głośnego „Kleru”, oni wywalają oczy jak pięć złotych i w niepewności, wzrokiem, zadają pytanie: „A o co w ogóle chodzi…?”

Zostaw komentarz

Bóg mówi do mnie przez obrazy

Od pewnego czasu widzę, że Pan Bóg chce do mnie mówić przez obrazy. Pokazuje mi jakąś rzeczywistość i mówi: „Raf, tak właśnie wygląda moja rzeczywistość.” Albo: „Taki właśnie jestem!” Czasem się temu opieram, bo wydaje się to być nieprawdopodobnie dziwne, ale wtedy tłumaczę sobie, że w taki sposób Bóg przemawiał do ludzi wielu wieków i nie było w tym nic dziwnego. Czemu i dziś miałby tak nie przemawiać? Czemu nie do mnie?

Zostaw komentarz

Przestały mi przeszkadzać flagi!

Kocham liturgię. Uwielbiam Kościół. Jedność jest dla mnie ważna i nie wyobrażam sobie, żebyśmy my katolicy nie potrafili zaakceptować tego, że Duch Święty mówi do wielu serc, że porusza je w sposób tylko dla siebie wiadomy i że nie posiadamy całej prawdy my sami, ale że posiada ją Kościół w swojej różnorodności. Dla wszystkich jest tu miejsce.

Zostaw komentarz

Nie obok. Razem.

Postanowiłem się wczoraj jakoś religijnie podbudować, więc poszedłem na majówkę do franciszkańskiej bazyliki w Krakowie. Już na krużgankach spotkałem znajomych, więc „gadka-szmatka”, „co tam u Was” i w ogóle. Ruch jak w ulu. Kilka sal zajętych przez różne grupy i akcje, które na co dzień dzieją się przy kościele braci. W jednej salce Kurs Alpha, w drugiej uwijają się z dywanami, bo za 30 minut rozpoczyna się czuwanie w duchu Taize. Obok, w bazylice, trwa Msza Święta, po której zostaną zainaugurowane majówki w dość rozbudowanej formie (jeden ikos Akatystu, potem litania na wybraną przez kantorów melodię, krótkie słowo kapłana, potem pieśń maryjna). Miałem wczoraj też wielką ochotę wybrać się do pokoju modlitwy, który animuje wspólnota Głos na Pustyni.

Zostaw komentarz

Spotkanie z kratą pośrodku

Jest w Krakowie taki kościół, który, kiedy na niego patrzę przechodząc obok, wywołuje we mnie niebywale silne emocje. Po prostu bardzo pokochałem to miejsce. Ten zapach, to bardzo kameralne i spokojne miejsce, ta cisza i te siostry, które są dla mnie niesamowitym świadectwem życia. Kościół św. Andrzeja przy ulicy Grodzkiej to taki mój drugi krakowski dom. Jestem tam zawsze wtedy, kiedy muszę podjąć jakąś ważną decyzję, albo kiedy nie wiem, co mam zrobić, kiedy od życia obrywam i mam ochotę zakopać się pod ziemię. Prawie codziennie chodziłem tam wtedy, kiedy rozgrywały się moje studia i kiedy praktycznie za każdym razem wychodziłem z dziekanatu załamany.

Zostaw komentarz

Strach. Ulga. Powrót.

Doświadczenia ze spowiedzią mamy naprawdę różne. Ja nie ukrywam, że zawsze bardzo się jej boję. Już niejedno spojrzenie było we mnie utkwione, kiedy ktoś z kolejki zobaczył, że trzęsę się jak bite dziecko. I absolutnie nie wynika to z tego, że nie rozumiem, co dokonuje się w tym niewielkim konfesjonale. Grzech zawsze będzie tym, co człowieka uciska, co sprawia, że nie jest on sobą. Bo – umówmy się – to nie grzech jest dla nas naturalnym środowiskiem. Nie grzech, a łaska i świętość są dla nas tym, co pierwotne.

Zostaw komentarz