Przejdź do treści

„Kościół kryje pedofilów!”

W niedzielę przed Wigilią, zaraz po Eucharystii, na której śpiewałem z moimi ziomkami, biegłem szybko do kumpla barbera, który miał mnie ogarnąć przez wyjazdem na Święta do domu. Rodzina patrzy. Trzeba choć udawać porządnego! Wszystko wyliczone co do minuty, plan napięty, kalkulacja czasu na poziomie „master”. Na Placu Wszystkich Świętych coś policji więcej, więcej niż zwykle. Pomyślałem, że pewnie zaraz coś się wydarzy, natomiast nie spodziewałem się blokady Starego Miasta przez wzgląd na manifestację pod szyldami „Kościół kryje pedofilów.”

Moim oczom ukazał się taki oto widok.

Piętnastoosobowa (!) ekipa idąca ulicą Grodzką skręcająca w Franciszkańską: starsza kobieta przebrana za siostrę zakonną, starszy facet ubrany w sutannę i mający na szyi fioletową stułę, oboje trzymali w ręku coś na kształt różańca, do którego końców przywiązanych było dwoje ludzi przebranych za dzieci, zakrwawionych w kroczu, z podartymi ubraniami, z białymi maskami na twarzach, rozczochranych, ubrudzonych, skrępowanych przez tych dwoje. Za nimi szedł facet z głośnikiem. Co z niego leciało? Nie wiem, słuchałem w tym czasie kolęd – „Etiudy zimowej” – akurat.

Wszystko to sprawiało, że przystanąłem na chwilkę, żeby przyjrzeć się tym ludziom, zapamiętać ich wyrazy twarzy i po prostu odmówić w ich intencji kawałek tego zbrodniczego różańca, wykorzystanego do przytrzymania dzieci przeznaczonych do gwałtu. (oby każdy wyczytał tu sarkazm – zaznaczam go dobitnie (!) )

***

Kiedy na to wszystko patrzyłem to miałem poczucie, że ktoś zadaje mi olbrzymi ból. Czułem, że to jest absolutnie nie takie, jakie powinno być. Nie tak dotyka się tak ważnych spraw.

Z jednej strony dobrze wiem, że mój Kościół popełnia błędy, wiem, że każdy z nas ma wiele za uszami i że oceni nas i osądzi Ten, który jest nie tylko Miłosierdziem, ale i Sprawiedliwością, ale z drugiej wiem też, że wydarzenie, które wspominamy (a chodzi mi oczywiście o Boże Narodzenie) to bardzo konkretne utożsamienie się Jezusa z tymi, którzy są słabi, biedni i którzy w życiu pobłądzili. A pogubił się każdy z nas – kapłan, który rani, ale również ci, którzy w tak bezczelny sposób postanowili wyrazić sprzeciw względem wspólnoty, do której nie chcą należeć i której ani nie kochają, ani nawet nie zamierzają poznać. Widzieć w Kościele tylko grzech to granie nie fair.

Pomyślałem, choć to trochę trudne, że każdy z nas jest człowiekiem, do którego Bóg upodobnił się pod wieloma względami. Bóg przyjął postać i kondycję człowieka, choć wiedział jacy jesteśmy. Wiedział dobrze, że grzech rozpanoszył się w świecie na dobre.

***

Bóg się nami nie brzydzi. Uniżył się. Przyjął postać sługi. Stał się do nas podobny we wszystkim z wyjątkiem grzechu. Patrzy i widzi w nas braci, nie rywali, nie wrogów. Braci.

Nie bierze transparentów i nie chodzi po ulicach miast krzycząc: „Mordercy! Gwałciciele! Kłamcy! Oszuści!”, ale wychodzi i pyta: „Człowieku, gdzie jesteś?” Bóg przyjął strategię kochania, a nie osądzania. My mamy często inne priorytety.

To wołanie Jezusa jest pełne miłości. Nie nienawiści.

***

W czasie tych Świąt modlę się o to, aby Bóg zmienił nasze serca. Wszystkich nas. Żebyśmy pokutowali za grzech, ale też mieli odwagę mówić o tym, że Bóg mieszka pośród nas i że nie pozwoli z siebie szydzić.

Proszę Go o to, aby był dla wierzących siłą, żeby dał nam odwagę do stoczenia walki o nasze serca, żebyśmy nie ustali w wołaniu o Ducha Świętego nad tymi, którzy nas nienawidzą.

Wołam do Pana, żeby przyszedł i przemienił, nawrócił i nauczył kochać.

Jeden komentarz

  1. Ppp Ppp

    Jeśli ktoś rości sobie prawo do pouczania innych, sam musi być CZYSTY, by być wiarygodnym. Nie ma zatem sensu wyliczanie, jaki to niewielki procent księży zbłądziło – należy zdecydowanie ich karać.
    Pozdrawiam.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *