Przejdź do treści

Nie jesteś w niczym lepszy!

Jestem sobie wczoraj w osiedlowej kwiaciarni. Załapałem się jeszcze na bardzo niewielkie kolejki. Stoi przede mną dwóch bardzo rozbawionych panów, pewnie moich rówieśników. Długo nie musiałem czekać, żeby dowiedzieć się stąd są i jaki jest ich dzisiejszy dramat.

– Poprosimy 27 róż. – mówi głosem zbitego psa jeden z panów.
– No tyle co ku*wa były Walentynki. Za dużo tych świąt, za dużo. – mówi do mnie szeptem drugi, który ewidentnie podliczył sobie koszta prezentów dla swoich koleżanek z korporacji. Wybuchamy śmiechem we trzech.

Od słowa do słowa rozmawiamy o… kwiatach. Kwiaciarka patrzy na nas, jak na kosmitów. Zresztą, nie będę ukrywał – sam czułem się mega nieswojo, rozmawiając z jakimiś nieznanymi mi kolesiami o kolorach i kształtach kwiatów. Pani ma jednak problem, bo klient wymagający.

– Ale poprosimy, żeby te róże miały ładne liście. I większe kwiaty, niż ten o tutaj. – wskazuje na jeden z kwiatów drugi z gości niczym ekspert-florysta.

Koniec całej sytuacji dość romantyczny.

– Poproszę zapakować 26 róż w jeden papier, a jedną różę mi zostawić. Ta będzie dla wyjątkowej kobiety. – mówi pierwszy, ewidentnie kierownik całej akcji.

Rachunek, karta, paragon, potwierdzenie. Gościu przejmuje cały bukiet. Do drugiej ręki dostaje pojedynczą różę, tę dla tej „wyjątkowej kobiety.”

– To dla Pani. Ciekawe czy dostała Pani już dzisiaj jakiś kwiat? Tylko bardzo prosimy nie odkładać go z powrotem do wazonu. Ten jest specjalnie dla Pani. 

Lubię kiedy ludzie są dla siebie mili bez powodu. Tak, Dzień Kobiet wcale nie jest powodem, żeby podarować różę kwiaciarce. Gościu musiał o tym wcześniej pomyśleć, trochę to zaplanować. Wyszedł z siebie, ze swojego egoizmu. I wcale nie chodzi tu o 10 zł wydane na czerwoną różę, bo i tak pewnie brał to na firmę. Chodzi o gest, który pokazuje wszystkim obok, że bycie dobrym to jest sztuka. Bo na co dzień chcemy, potrafimy być mili dla tych, od których sami doświadczamy życzliwości. Ale żeby tak obcej kobiecie?! A no właśnie tak. Obcej, ale miłej, zainteresowanej, uśmiechniętej!

Mam poczucie, że zaczynamy być chłodni zawsze wtedy, kiedy uwierzymy, że jesteśmy od kogoś lepsi, że znaczymy więcej, bo mamy w rękawie asa – wyższą pozycję, lepsze wykształcenie. Stąd nieraz wynika to, jak traktujemy np. bezdomnych, albo ubogich. Bo ja jestem lepszy, mnie w życiu wyszło.

Człowieku. Ogarnij się. Nie jesteś w niczym lepszy. A jeśli chcesz zaplusować, nie tylko w oczach ludzi, ale i Boga, to po prostu bądź CZŁOWIEKIEM.

 

Bądź pierwszym, który skomentuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *