Przejdź do treści

Ogarnij się! Masz za mało wiary!

Kiedy jeszcze byłem w Oazie, jako napalony chrześcijaństwem gimbus, nieraz i nie dwa musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czym jest wiara?” No i wyuczony regułki odpowiadałem z podniesioną głową, że to przekonanie o istnieniu Boga, któremu się ufa. Prawie 15 lat później, powraca do mnie to pytanie niczym bumerang, tylko że dziś nie jestem w stanie odpowiedzieć tak prosto, tak jednoznacznie i tak bezkompromisowo. Czyżbym wierzył inaczej niż wtedy? 

Usłyszałem niedawno zdanie, z którego wciąż nie potrafię się otrząsnąć. Lekki sposób wypowiedzenia tych słów sprawił, że nie było mi łatwo popatrzeć na tego człowieka z wyrozumiałością i przekonaniem, że wypowiedział je z troską.

„Gdybyś wierzył i naprawdę ufał Bogu, to zmieniłbyś „to” czy „tamto”. Chyba Ci nie zależy…”

Zastanawiam się szczerze, co ma w głowie i sercu człowiek, który wypowiada takie zdania. Ale z drugiej strony: nie muszę tego wiedzieć. Mam jednak mocne przekonanie, że nigdy takich słów nie powinniśmy wypowiadać. Nie wiemy, co dzieje się w sercu człowieka. Niby grzesznik był z tego Zacheusza, ale kiedy tylko spotkał Jezusa wlazł na drzewo. Ale musieli na niego patrzeć… Jezus jednak zobaczył go, dotknął Słowem i zamieszkał w jego domu. Niby grzeszna była ta przyłapana na cudzołóstwie kobieta, ale to właśnie jej Jezus odpuścił grzechy i zachęcił stanowczo do zmiany życia. Niby zabił Kain Abla, ale nie pozwolił Bóg ludziom zabić zbrodniarza i chronił go do końca jego dni.

Relacja Boga do człowieka to nieprzeciętna tajemnica! O, gdybyśmy tylko mogli zobaczyć, w jaki sposób postrzega nas Jezus, jak na nas patrzy, jak bardzo chce naszego dobra i wzrostu, i życia!

Dr Mary Healy, mój nowy autorytet teologiczny, powiedziała jakiś czas temu będąc w Polsce takie słowa:

„Nigdy nie można dać komuś odczuć, że ma za mało wiary. Jeśli tak robisz, to zostawiasz go z ciężarem choroby i dokładasz do tego drugi: ludzie czują się winni.”

Powiedziała je w kontekście modlitwy o uzdrowienie, ale jestem pewny, że można je zinterpretować też w kontekście zwykłej rozmowy o sprawach wiary. Nie możemy powiedzieć komuś zmęczonemu drogą, zmagającemu się ze swoimi słabościami, utrudzonemu i załamanemu – „masz za mało wiary.” Czasem wystarczy tylko ziarenko zaufania, żeby przenosić góry, a i na niewierze Bóg potrafi zbudować wielkie gmachy. Zatem zostaw tę ocenę, przestań prawić kazania, że „gdybyś tylko chciał – dałbyś radę.” Nie wszystko jest takie proste. Życie pisze nam bardzo trudne scenariusze, a ja głęboko wierzę, że Bóg chce mieszkać w tych chwiejących się namiotach. Co więcej, czuję i głęboko wierzę w to, że właśnie takie mieszkania są Mu miłe i właśnie takie mieszkania chce Bóg remontować! On chce to robić, ale każdy z nas ma swój czas, swój osobisty dzień nawiedzenia. Jesteś już hen daleko? Chwal Boga, że uczynił Ci wielkie rzeczy! Ale bądź na tyle ludzki i pokorny, żeby wyciągnąć rękę do leżącego na ziemi i skopanego przez grzech człowieka i żeby powiedzieć mu: „Modlę się. Masz we mnie oparcie.”