Przejdź do treści

Patrząc z góry Wpisy

Kraty i kajdany

Mam ostatnio bardzo dużo przemyśleń na temat sprawiedliwości, o którą, jako ludzie, przecież walczymy każdego dnia. Wszystkie kodeksy, zasady, przykazania, zarówno w życiu społecznym, jak i zawodowym czy religijnym, istnieją po to, żebyśmy mieli w ręku narzędzia, którymi można się posłużyć wymierzając kary, albo po prostu wyciągając odpowiedzialność za taki czy owaki występek. Niektóre odpowiedzialności znamy już na pamięć: 50 zł za przejście nie na pasach, ale już 100 zł za przejście na czerwonym świetle. Za zabójstwo z premedytacją – dożywocie, za kradzież – albo duża grzywna, albo zawiasy. I przykładów mnożyć można bez końca, wszak kodeksy są niesamowicie grube i okazałe.

Podziel się opinią

Spotkanie z kratą pośrodku

Jest w Krakowie taki kościół, który, kiedy na niego patrzę przechodząc obok, wywołuje we mnie niebywale silne emocje. Po prostu bardzo pokochałem to miejsce. Ten zapach, to bardzo kameralne i spokojne miejsce, ta cisza i te siostry, które są dla mnie niesamowitym świadectwem życia. Kościół św. Andrzeja przy ulicy Grodzkiej to taki mój drugi krakowski dom. Jestem tam zawsze wtedy, kiedy muszę podjąć jakąś ważną decyzję, albo kiedy nie wiem, co mam zrobić, kiedy od życia obrywam i mam ochotę zakopać się pod ziemię. Prawie codziennie chodziłem tam wtedy, kiedy rozgrywały się moje studia i kiedy praktycznie za każdym razem wychodziłem z dziekanatu załamany.

Podziel się opinią

Niesłuszne więzienie? Nie z Bogiem!

Nie oglądam telewizji, zwłaszcza tej informacyjnej, serwisowo-porankowo-śniadaniowej, ani tej publicystycznej. Musiałbym być jednak głuchy i ślepy, żeby nie dostrzegać sytuacji, którą żyje prawie cała Polska. Mowa o niesłusznie kiedyś skazanym na więzienie młodym mężczyźnie, który po wielu latach wychodzi na wolność. I nie zamierzam w tym poście poruszać politycznych tematów, ani nawet nie zamierzam nikogo oceniać, komentować sytuacji. Mam tylko jedną potrzebę na powiedzenie czegoś „wszem i wobec”. 

Podziel się opinią

Pub i kiosk

W domu rodzinnym jestem bardzo rzadko. No wciąga to wielkie miasto, jak nic! Ciągle jest coś do zrobienia, ciągle jakieś spotkania, wypady. Nie ma co ukrywać – wracam już do domu coraz rzadziej. Tym razem pojawiłem się u Rodziców z założeniem, że spędzę tu kilka dni, żeby zostawić wszystko, czym żyję na co dzień i trochę przygotować się do egzaminu, który wisi nade mną i odbędzie się lada dzień. A ponieważ od kilku tygodni mam problem z jednym zębem (w Krakowie oczywiście nie znalazłem czasu, żeby wybrać się, gdzie trzeba) to poszedłem przy okazji do stomatologa tu, w Krośnie. 

Podziel się opinią

Strach. Ulga. Powrót.

Doświadczenia ze spowiedzią mamy naprawdę różne. Ja nie ukrywam, że zawsze bardzo się jej boję. Już niejedno spojrzenie było we mnie utkwione, kiedy ktoś z kolejki zobaczył, że trzęsę się jak bite dziecko. I absolutnie nie wynika to z tego, że nie rozumiem, co dokonuje się w tym niewielkim konfesjonale. Grzech zawsze będzie tym, co człowieka uciska, co sprawia, że nie jest on sobą. Bo – umówmy się – to nie grzech jest dla nas naturalnym środowiskiem. Nie grzech, a łaska i świętość są dla nas tym, co pierwotne.

Podziel się opinią

O dzieleniu

Kiedy w połowie czerwca zeszłego roku podjąłem decyzję o zrealizowaniu swojego małego marzenia, jakim było założenie na Facebook’u bloga, nie myślałem, że dziś będę siedział i na podstawie tego wydarzenia zobaczę, jakim jestem hipokrytą. Paradoksalnie to, co w moim mniemaniu miało ludzi w pewien sposób zjednoczyć, w mojej głowie stało się okazją do podzielenia ludzi z mojego środowiska.

Kiedy wczoraj leżałem i nie mogłem zasnąć, dostałem wiadomość od mojego kumpla z poprzedniej pracy. W wiadomości był screen ekranu, na którym widniało info, że strona tego bloga, tu z DEONu, nie istnieje pod podanym przeze mnie adresem. Po prostu źle skopiowałem link.  No i wszystko fajnie. Link poprawiłem, strona działa, a ja rozmawiam z kumplem.

Podziel się opinią

Owacje na stojąco.

Bardzo często mam tak, że kiedy zobaczę jakiś dobry film, to rezonuje on we mnie jeszcze przez pewien czas.

Niedawno obejrzałem „Cudownego chłopaka”. Żeby niczego nie spoilerować – jedno zdanie. Kiedy chłopiec płacze i mówi swojej mamie, że jest brzydki, że ludzie boją się jego dotyku, ona mówi mu o wartości każdej blizny, którą ma na twarzy. Pokazuje mu zmarszczki i – pół żartem, pół serio – wspomina, które wydarzenia z jej życia są odpowiedzialne za poszczególne znamiona na jej skórze.

Podziel się opinią