Przejdź do treści

Pub i kiosk

W domu rodzinnym jestem bardzo rzadko. No wciąga to wielkie miasto, jak nic! Ciągle jest coś do zrobienia, ciągle jakieś spotkania, wypady. Nie ma co ukrywać – wracam już do domu coraz rzadziej. Tym razem pojawiłem się u Rodziców z założeniem, że spędzę tu kilka dni, żeby zostawić wszystko, czym żyję na co dzień i trochę przygotować się do egzaminu, który wisi nade mną i odbędzie się lada dzień. A ponieważ od kilku tygodni mam problem z jednym zębem (w Krakowie oczywiście nie znalazłem czasu, żeby wybrać się, gdzie trzeba) to poszedłem przy okazji do stomatologa tu, w Krośnie. 

Idąc starą trasą, którą przecież dobrze znam, zauważyłem, że nie ma przy ulicy dwóch budynków, które stały tam, od kiedy pamiętam. Fakt, ani jeden, ani drugi nie był zbyt piękny, a i ich przeznaczenie było raczej wątpliwe. Stały tam jednak od zawsze. Stary, zapyziały pub, przy którym bez przerwy gromadziła się miejscowa śmietanka towarzyska oraz stary kiosk, w którym jedyne co można było kupić, to pewnie gumy do żucia i jakaś tandetna prasa codzienna. No ale stały. Od zawsze. Nikt nigdy nie zadawał pytań: „Potrzebne? Niepotrzebne?”

Kiedy popatrzysz w swoje serce zobaczysz takie miejsca, do których się przyzwyczaiłeś. Często to miejsce grzechu, ale takie wiesz, nietykalne. Niby zdajesz sobie sprawę, że wszystko, co dzieje się w tym Twoim wewnętrznym pubie jest zepsute i wcale nie daje szczęścia, to zostawiasz to mimo wszystko. Dlaczego? A bo stoi to w Tobie już od dawna i w sumie nie jest takie złe. Nikt o tym nie wie, Ty sam oszukujesz się, że to nie problem. Przyzwyczaiłeś się. Zaakceptowałeś.

Mam dziś dla Ciebie propozycję. Ogarnij jakiś ciężki sprzęt i rura – rozwal to, co od lat infekuje Twoje serce! I nie bój się, że pozostanie dziura, wolna, niezagospodarowana przestrzeń. Nawet na miejscu tego brudnego pubu z mojej ulicy posadzili już trawę i drzewko, a tylko ja zastanawiam się i skupiam na tym, że coś było, a teraz tego nie ma.

No prawda – taki może sentyment się we mnie włącza. „A bo już nic nie jest takie samo, jak wtedy, kiedy wyjeżdżałem z Krosna.” Tylko czy to jest coś złego? Nie! To pokusa stagnacji. Więc weź przejdź się po swoim życiu i zobacz, co zajmuje tylko bezużytecznie miejsce, co jest zapyziałym lokalem i miejscem grzechu i rozwal to z wielką złością! Albo może nie tyle złością, co stanowczością i przekonaniem, że Bóg może w tym miejscu zbudować coś lepszego, coś, co będzie przynosić dobre owoce.

Zapytasz: „Ciężki sprzęt? W życiu duchowym? Z czym wjechać?” Odpowiem: „Wystarczy, że pójdziesz tam, gdzie takie rzeczy się załatwia. Konfesjonał. Wystarczy. Resztą zajmie się On.

Bądź pierwszym, który skomentuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *