Przejdź do treści

Tag: kościół

Nie obok. Razem.

Postanowiłem się wczoraj jakoś religijnie podbudować, więc poszedłem na majówkę do franciszkańskiej bazyliki w Krakowie. Już na krużgankach spotkałem znajomych, więc „gadka-szmatka”, „co tam u Was” i w ogóle. Ruch jak w ulu. Kilka sal zajętych przez różne grupy i akcje, które na co dzień dzieją się przy kościele braci. W jednej salce Kurs Alpha, w drugiej uwijają się z dywanami, bo za 30 minut rozpoczyna się czuwanie w duchu Taize. Obok, w bazylice, trwa Msza Święta, po której zostaną zainaugurowane majówki w dość rozbudowanej formie (jeden ikos Akatystu, potem litania na wybraną przez kantorów melodię, krótkie słowo kapłana, potem pieśń maryjna). Miałem wczoraj też wielką ochotę wybrać się do pokoju modlitwy, który animuje wspólnota Głos na Pustyni.

Podziel się opinią

Strach. Ulga. Powrót.

Doświadczenia ze spowiedzią mamy naprawdę różne. Ja nie ukrywam, że zawsze bardzo się jej boję. Już niejedno spojrzenie było we mnie utkwione, kiedy ktoś z kolejki zobaczył, że trzęsę się jak bite dziecko. I absolutnie nie wynika to z tego, że nie rozumiem, co dokonuje się w tym niewielkim konfesjonale. Grzech zawsze będzie tym, co człowieka uciska, co sprawia, że nie jest on sobą. Bo – umówmy się – to nie grzech jest dla nas naturalnym środowiskiem. Nie grzech, a łaska i świętość są dla nas tym, co pierwotne.

Podziel się opinią

Owacje na stojąco.

Bardzo często mam tak, że kiedy zobaczę jakiś dobry film, to rezonuje on we mnie jeszcze przez pewien czas.

Niedawno obejrzałem „Cudownego chłopaka”. Żeby niczego nie spoilerować – jedno zdanie. Kiedy chłopiec płacze i mówi swojej mamie, że jest brzydki, że ludzie boją się jego dotyku, ona mówi mu o wartości każdej blizny, którą ma na twarzy. Pokazuje mu zmarszczki i – pół żartem, pół serio – wspomina, które wydarzenia z jej życia są odpowiedzialne za poszczególne znamiona na jej skórze.

Podziel się opinią